Nie kupuję legendy Margaret Atwood
Photo Credit To Wydawnictwo Wielka Litera

Nie kupuję legendy Margaret Atwood

Z końcem kwietnia tego roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się najnowsza książka kanadyjskiej pisarki Margaret Atwood – Serce umiera ostatnie. Powieść uciekająca w przyszłość, prezentująca ważkie problemy współczesności, kreująca wizję świata w nieodległej przyszłości, zatem już przez sam fakt prognozowania i wizjonerstwa zdradzająca gigantyczny potencjał. Tymczasem  szlachetna i interesująca koncepcja padła ofiarą języka i jego przebiegłości. Choć zachwyt nad książką legendarnej autorki wydaje się być powszechny, to zupełnie nie podzielam tego entuzjazmu.

Tekst: Roger Weichert
Zdjęcie: Okładka książki

Czasy wielkiego bezrobocia, załamania systemu ekonomicznego, dramatycznego wzrostu przestępczości i upadku miast, po których włóczą się bandy zdesperowanych i skłonnych do przemocy ludzi. Charmaine i Stan żyją w samochodzie. Kiedyś mieli zatrudnienie, dom i nadzieję na dobre życie. Teraz utrzymują się dzięki jej pracy w lokalnym barze. Na wiele nie wystarcza, raptem na podłe jedzenie i benzynę, dzięki której umykają samochodem przed hordą wygłodniałych, brutalnych istot. Beznadziejność sytuacji przerywa możliwość dołączenia do projektu Pozytron – eksperymentu społecznego, który bada społeczną utopię opartą na istnieniu miasta zorganizowanego wokół więzienia. Udział w nim ma charakter zupełnie dobrowolny, lecz za poczucie bezpieczeństwa trzeba zapłacić wolnością. Oferta jest o tyle kusząca, że zarówno Charmaine, jak i Stan, mają otrzymać stałą pracę i własny dom. Po miesiącu życia w doskonałych warunkach, następny muszą spędzić w więzieniu, i tak na przemian. Podczas ich pobytu w zakładzie karnym dom mają zamieszkiwać ich zmiennicy. Klamka zapadła, zgadzają się. Życie w bezpiecznych i wygodnych warunkach nie nosi początkowo znamion szczególnych poświęceń, ale sytuacja komplikuje się, gdy para oddala się od siebie i wchodzi w zakazaną relację ze swoimi współmieszkańcami.

Brzmi doskonale, prawda? Koncepcja tyle mistrzowska, co jednocześnie klasyczna, odwołująca się do dystopii[1] oferującej potężną dawkę surrealizmu. To, z czym się spotykamy na wstępie, może przywodzić na myśl preludium do wizji, jaką roztoczył w swojej książce Droga Cormac McCarthy. Można byłoby potraktować tę kwestię jako dobry omen dla Margaret Atwood i jej książki (chociaż Droga też nie należała do arcydzieł, lecz nazwisko robi wrażenie), ale na tym koncert życzeń się zakończył.

Język, który niszczy

To co najbardziej przeszkadzało i psuło dobre wrażenie, to język powieści. Płaski, niewyszukany, pospolity, żeby nie napisać ordynarny. I znów, rozumiem, taka była koncepcja i Margaret Atwood konsekwentnie się jej trzymała. W moim odczuciu uczyniło to z książki Serce umiera ostatnie chwilami niestrawne czytadło o nachalnych inklinacjach „literatury pop”. Wiem, że okrutnie narażam się fanom pisarki, ale nic nie poradzę, że kiedy spotykam się z poważnym tematem dotyczącym społeczeństwa pozostającego w potrzasku, zepchniętego do defensywy fizjologii i postawionego w obliczu podejmowania zgniłych kompromisów pozwalających ludziom jedynie przetrwać, to moje myśli i nadzieje biegną w nieco innym kierunku, aniżeli zaprezentowała to autorka. Choć wielu komentatorów, szczególnie anglojęzycznych, uważa, że Serce umiera ostatnie jest komiczne, a chwilami zabawne, to nawet gdybym się bardzo starał, nie mógłbym tego potwierdzić. Widocznie nie wpisuję się w północnoamerykański dyskurs „prawie komediowy”.

Z pewnością w powieści nie zabrakło absurdu, choć daleko mu do tego, który prezentował np. Eugène Ionesco, Sławomir Mrożek czy choćby Witold Gombrowicz. Znów się uchylę przed ciosem tych, którzy zechcą powiedzieć, że nie zrozumiałem intencji. Myślę, że zrozumiałem aż nadto, tylko zwyczajnie nie przypadła mi do gustu. Kampowa estetyka tego utworu literackiego nie trafiła do mojego serca. Właściwie to przyznać się muszę, że dla tej książki moje serce umarło jako pierwsze. Bardzo żałuję, ponieważ Margaret Atwood podjęła bardzo uniwersalną i wcale niełatwą kwestię ludzkich pragnień, niedostatków, lęków czy pokus. Doskonale ukazała, jak rezygnacja z wolności na rzecz poczucia bezpieczeństwa może obrócić się przeciwko ludziom. Wszystko by się zgadzało, ale forma przekazu nie ta.

Żeby jednak nie kończyć na wskroś gorzko, chcę zaznaczyć, że to nie jest zła książka. Serce umiera ostatnie nie przemówiło jedynie do autora tej skromnej recenzji. Wierzę, że czytelnicy, którzy świetnie bawią się przy treści ocierającej się o specyfikę kiczu, kochają dynamiczną akcję i zawiłość oraz nieobliczalność wątków, z pewnością zaczerpną z lektury utworu kanadyjskiej pisarki sporo satysfakcji. Mnie ona pominęła, ale obiecuję spróbować szczęścia gdzie indziej.


Margaret Atwood  (urodzona w 1939 r.) – kanadyjska pisarka, poetka i krytyczka literacka, zdobywczyni Nagrody Bookera w 2000 roku za powieść Ślepy zabójca, wymieniana także jako kandydatka do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Autorka wielu powieści, zbiorów poezji i opowiadań, a także literatury dla najmłodszych.


[1] Dystopia to rodzaj utworu fabularnego z dziedziny literatury fantastyczno-naukowej, który przedstawia pesymistyczną wizję przyszłości wynikająca z krytycznej obserwacji sytuacji społecznej, jaką autor przeprowadził. Jednocześnie nie widzi on szans na zmianę zastanego stanu rzeczy w przyszłości.

Serce umiera ostatnie_okl

 

Opis książki: http://www.wielkalitera.pl/ksiazki/id,127/serce-umiera-ostatnie.html

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *