Paweł Orłowski – 100 % rzeźby w rzeźbie

Paweł Orłowski – 100 % rzeźby w rzeźbie

Surowość stali, nieformalność betonu, szlachetność brązu, to właściwości, jakimi w swoich rzeźbiarskich realizacjach operuje Paweł Orłowski, krakowski artysta, od lat związany z tamtejszą Akademią Sztuk Pięknych, gdzie z sukcesami prowadzi pracownię rzeźby na Wydziale Wzornictwa. Jego pierwsza retrospektywna wystawa w Warszawie, otwarta 12 kwietnia w Muzeum im. Bolesława Biegasa, udowadnia, że pojęcie piękna w sztuce, mimo aktualnych mód, trudno uznać za zdezaktualizowane.

Spadkobierca dawnych mistrzów

Tekst: Anna Nowicka
Zdjęcia: Dzięki uprzejmości artysty

Niespodziewanie dużo łączy Pawła Orłowskiego z Bolesławem Biegasem – jednym z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy doby Młodej Polski, którego imię nosi jedno z warszawskich muzeów, gdzie do 12 czerwca trwa indywidualna wystawa prac pierwszego z nich. Artystycznej drogi obu twórcom nie ułatwiało ani pochodzenie, ani rodzinne tradycje, niekoniecznie bowiem opierały się one na umiłowaniu sztuk plastycznych. Biegas, urodzony pod koniec XIX wieku w biednej, chłopskiej rodzinie, przez długie lata zajmował się snycerką, odkrywając w sobie pokłady manualnych zdolności. Orłowskiemu, który przyszedł na świat w 1975 roku w Rzeszowie, peryferyjne miasto oferowało ewentualnie ciekawą kolekcję z lokalnego muzeum, gdzie cenną atrakcję do dziś stanowi tzw. Galeria Dąbskich. Tu, być może jeszcze jako mały chłopiec, zetknął się po raz pierwszy z nowoczesną rzeźbą, której ślady są do tej pory czytelne w jego realizacjach.

Choć twórczość obu artystów dzieli różnica blisko stu lat, wspólne im wyczucie rzeźbiarskiej materii, odwaga tworzenia realizacji w każdej niemalże skali, precyzja w opracowaniu tekstury obiektu, wrażliwość na haptyczne walory rzeźby, są cechami wyróżniającymi ich na tle niezwykle bogatego artystycznego krajobrazu. Co więcej, Paweł Orłowski jako twórca reprezentujący generację dojrzałych artystów, stale podejmuje ryzyko wypowiadania się poprzez klasyczne formy rzeźbiarskie. To o tyle ciekawe, że klasyka została porzucona przez twórców już kilka dekad temu, na rzecz koncepcji post-rzeźbiarskości.

Do metaforycznego spotkania obu artystów doszło podczas wystawy zatytułowanej “Paweł Orłowski”, odbywającej się w Muzeum im. Bolesława Biegasa w Warszawie i będącej pierwszą retrospektywną prezentacją prac artysty w stolicy. Zainicjował je m.in. Daniel Doberstein – dyrektor artystyczny warszawskiego muzeum, który rzeźby krakowskiego twórcy docenia za łączenie uniwersalnego języka artystycznego ze swobodą i elegancją wypowiedzi. Samego autora zaś za brak jakichkolwiek ograniczeń w metodach pracy, otwartość na nowe zjawiska w sztuce, ale także umiejętność krytycznego na nie spojrzenia. Wszystko to czyni z Orłowskiego rzeźbiarza niezwykle świadomego i skupionego na podążaniu bardzo zindywidualizowaną ścieżką. Potrzeba niezależności jest zresztą kolejnym punktem łączącym go z przedwojennym mistrzem, który uznany za jednego z inicjatorów polskiej rzeźby secesyjnej, nigdy nie podążał za artystycznymi modami i nawet w momencie szczytowej popularności tego kierunku miał odwagę poszukiwać prekursorskich rozwiązań dla swojej twórczości.

Tradycjonalista

Orłowski studia rzeźbiarskie podjął w latach 90. na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych – uczelni, która choć cały czas plasuje się w czołówce polskich artystycznych szkół wyższych, od lat uchodzi za jedną z najbardziej konserwatywnych. Jej tradycjonalizm okazuje się jednak zbawienny zarówno dla twórców pragnących stale podważać artystyczną hierarchię, jak i dla tych, kontynuujących schedę po starych mistrzach. Obie grupy nie istnieją bowiem bez tej konkretnej relacji, w której jedni stają w kontrze, drudzy zaś w linii obrony historii sztuki. Przyszły rzeźbiarz kształcił się w pracowni prof. Józefa Sękowskiego, autora m.in. genialnych, choć mało znanych abstrakcyjnych rzeźb plenerowych w Tychach. Pod koniec lat 90. młody adept rzeźby wyjechał na roczny pobyt w Berlinie, gdzie zapoznał się z pracownią prof. Karlheinza Biederbicka, od którego przejął specyficzny, twardy, nieco zsyntetyzowany sposób opracowania sylwetki ludzkiej, stanowiącej dla obu centralny punkt w rzeźbiarskiej twórczości.

Podczas warszawskiej wystawy Paweł Orłowski zdecydował się na zaprezentowanie prac odzwierciedlających jego rzeźbiarską wszechstronność i dwojakie podejście do tego medium. Z jednej strony dominującym elementem ekspozycji są monumentalne rzeźby z cyklu “Boty” przeznaczone do prezentacji w przestrzeni pozagaleryjnej, w których manifestuje się siła przekazu, jego spektakularność i pomnikowy potencjał. Z drugiej natomiast serię uzupełniły wykonane w małej skali figurki odlewane w brązie, będące najczęściej studiami ludzkiej sylwetki. To w nich ujawnia się lekkość oraz swoboda, z jaką do rzeźbiarskiej materii podchodzi artysta, a także jego genialne wyczucie skali i proporcji. Małoformatowe obiekty, mające często charakter szkicu, świadczą o nieprzeciętnych umiejętnościach i manualnej biegłości rzeźbiarza. W przypadku prac takich jak: “Skorupy” (2013), “Siedząca” (2015), “Przebudzenie” (2015) czy “Postać dynamiczna” (2015), wiemy, że mamy do czynienia z artystą bezwzględnie panującym nad formowaną materią.

W tych dwóch rodzajach prac Paweł Orłowski zaświadcza nie tylko o swoich akademickich kompetencjach, ale przede wszystkim talencie. Nie sposób bowiem wyuczyć się charakterystycznej dla niego wrażliwości, sposobu odczuwania przestrzeni i plastycznej wyobraźni. Te pozwalają mu z jednej strony na rozmach i efektowność, z drugiej na subtelność, intymność i oszczędność w doborze środków. Widać wyraźnie, że jest on rzeźbiarzem, który prócz tego, iż lubi zaskakiwać widza swoimi wyborami, cały czas mierzy się przede wszystkim z własnymi umiejętnościami i sprawdza ich granice. Być może dlatego właśnie sposób i efekty jego pracy docenione zostały przez najwybitniejszą polska rzeźbiarkę współczesną – Magdalenę Abakanowicz, której rzeźbiarskie refleksje na temat funkcjonowania jednostki w grupie rezonują także na artystyczną postawę Orłowskiego.

Warszawska wystawa była nie tylko pretekstem do przyjrzenia się dotychczasowemu dorobkowi krakowskiego rzeźbiarza oraz dokonania jego gruntownej oceny, ale także do stworzenia dialogu pomiędzy dziełami Bolesława Biegasa – swoistego gospodarza stołecznego muzeum – i pracami Orłowskiego. Organizatorzy ekspozycji, świadomi zapewne istnienia pewnych dysonansów pomiędzy twórczością  klasyka i współczesnymi realizacjami jego kontynuatora, nie mieli wątpliwości, że sztuka tego drugiego w zderzeniu z arcydziełami z przełomu wieków będzie w stanie samodzielnie się bronić. Po pierwsze przez wzgląd, iż krakus z Rzeszowa jest spadkobiercą nowoczesnej polskiej szkoły rzeźby, rozwijanej przez Biegasa, po drugie, ponieważ jego umiejętności i twórczy temperament nie potrzebują w gruncie rzeczy przypisów do swoich historycznych inklinacji.


Paweł Orłowski – (ur. 1975 roku w Rzeszowie) – artysta rzeźbiarz, wykładowca Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Studiował na wydziale rzeźby ASP w Krakowie, w pracowni prof. Józefa Sękowskiego, oraz na UDK w Berlinie, w pracowni prof. Karlheinza Biederbicka. Pracę na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie rozpoczął w 2000 roku. W roku 2008 obronił doktorat, a rok później otrzymał stanowisko adiunkta. Obecnie pełni obowiązki kierownika pracowni rzeźby na Wydziale Form Przemysłowych Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i prowadzi prace związane z habilitacją doktoratu. Laureat nagród i wyróżnień polskich oraz międzynarodowych przeglądów sztuki. Brał udział w ponad 40 projektach artystycznych, wystawach i sympozjach na całym świecie.


zaproszenie

orlowski-FOTO-Askaniusz-ASKY-Petynka

IMG_2533A

IMG_0584

IMG_0380

IMG_0341-1200x900

IMG_0299

IMG_0298-1200x800

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *