Życie na wodzie

Życie na wodzie

Stały wzrost liczby mieszkańców miast skutkuje poszukiwaniem alternatywnych terenów pod budownictwo mieszkaniowe, sytuowane w niedalekiej odległości od centrum. Ze względu na niekontrolowany rozrost podmiejskich dzielnic pojawia się konieczność znalezienia rozwiązania, które pozwoli nie tylko żyć, lecz także odpoczywać w mieście. Coraz powszechniejszym kompromisem między mieszkaniem w centrum a posiadaniem willi z ogródkiem na obrzeżach metropolii jest życie na wodzie. Ten niekonwencjonalny styl życia cieszy się coraz większą rzeszą zwolenników.

Tekst powstał w oparciu o konsultacje z inż. arch. Jagną Badowską

Woda to jeden z żywiołów podtrzymujących proces życiowy człowieka. Od zawsze determinowała lokalizację miast, stanowiła źródło urodzaju. Dostarczała pożywienie w postaci ryb, służyła do nawadniania gruntów. W XVI wieku głównymi szlakami handlowymi były rzeki, przy których rozwijały się osady targowe. Współczesne miasta zaczęły na nowo odkrywać ukrytą w nich wartość. Powszechny stał się nowy sposób na życie – życie na wodzie. Powstają pływające domy mieszkalne, hotele, centra handlowe, a nawet kompleksy basenowe…

Wodne królestwo

Domy na wodzie nie są nowatorskim rozwiązaniem.
Na egzotycznych rzekach powstają domy podtrzymywane przez drewniane pale wbite w dno. Ich konstrukcje znane są od stuleci. Pływające barki mieszkalne, spotykane w Europie, rozwinęły się w XVIII wieku w dobie rewolucji przemysłowej (wiązało się to z rozbudową sieci kanałów, które stanowiły alternatywę dla błotnistych dróg lądowych).
Pionierem w dziedzinie zamieszkiwania na wodzie jest Holandia. Domy na wodzie są jednym z charakterystycznych elementów niderlandzkiego krajobrazu. Główną przyczyną tego stanu rzeczy są warunki naturalne. Około 60% powierzchni Holandii znajduje się poniżej poziomu morza. Panuje tam przeludnienie i wieczne ryzyko podtopienia. To przykład państwa, które w pełni dostosowało się do praw rządzących naturą. Gwałtowny rozwój budownictwa na wodzie nastąpił w latach dziewięćdziesiątych po dwóch poważnych powodziach. Dziś Holendrzy nie walczą z żywiołem – nie budują wałów przeciwpowodziowych, lecz konstruują pływające domy, co spotyka się z uznaniem rządu. Istnieje nawet specjalny urząd do rejestracji pływających domów i biura architektoniczne specjalizujące się w wykonywaniu projektów w tej dziedzinie. W Holandii działka wodna traktowana jest jak grunt, do każdej barki przypisany jest adres. Współczesne przystanie mają wiele wspólnego z tradycyjnym osiedlem, posiadają nawet własnych ochroniarzy.
W Amsterdamie mieszkańcy ponad dwóch i pół tysiąca barek założyli wspólnoty mieszkaniowe. Powstały unoszące się na wodzie dzielnice. Pływające domy cumowane są do odpowiednio przystosowanych nabrzeży. By stworzyć mieszkańcom barek jak najlepsze warunki mieszkaniowe – zbliżone do tych panujących na lądzie – zapewnia się dostęp do przyłączy prądu, wody użytkowej i kanalizacji. Do ogrzewania coraz częściej wykorzystywane są pompy ciepła – system ogrzewający dom zimą i chłodzący latem, funkcjonujący dzięki energii skumulowanej w wodzie.

Mała Wenecja

Niegdyś barki zamieszkiwała specyficzna grupa społeczna przewoźników, którzy przez całe życie przemieszczali się kanałami. Jako że dryfujące życie kształtowało twarde charaktery – nie byli oni zbyt dobrze postrzegani. Londyńska dzielnica Little Venice z kanałem Regent’s Canal, zamieszkiwana niegdyś przez artystów, pisarzy i prostytutki, jest dziś jedną z bardziej ekskluzywnych okolic rezydencjalnych w centrum. Spotyka się tu wąskie barki transportowe „narrowboats”, nawiązujące do tych z XIX wieku, a pełniące dziś funkcję mieszkalną.
Barki turystyczne organizują rejsy kanałami Małej Wenecji.

Życie na wodzie kojarzone z romantyczną przygodą powoli przenika do naszego kraju. Zaczynamy zauważać, że rzeki (takie jak Wisła, Warta czy Odra) posiadają ogromny potencjał związany z rozwojem alternatywnych miejsc zamieszkiwania. Ograniczenia pojawiają się w postaci braku odpowiednich zapisów prawnych. W Polsce obiekt pływający wymaga certyfikatów Urzędu Żeglugi Śródlądowej i musi spełniać restrykcyjne przepisy pożarowe. Dodatkowo prawo meldunkowe nie zezwala na zameldowanie się na łodzi. W związku z tym, że mieszkanie na wodzie cieszy się coraz większym zainteresowaniem, problem ten zapewne niedługo będzie rozwiązany.
Wkrótce zostanie dostosowane do mieszkania na barkach nabrzeże Motławy w Gdańsku. Natomiast we Wrocławiu (na Odrze) już unosi się pierwszy w Polsce pływający dom. Należy on do Kamila Zaręby, projekt architektoniczny wykonał Paweł Barczyk, zaś autorem wnętrz został Przemysław Stawski. Na Wiśle w Warszawie osiedliła się para młodych ludzi: Joanna – projektantka mody i Sebastian – architekt. Domy na wodzie umożliwiają mieszkanie w środku miasta i zarazem blisko natury. Ich mieszkańcy mogą cieszyć się bliskością centrum i niepowtarzalnymi widokami z okien.

Źródło zalet

Odpowiednio zaprojektowane domy na wodzie są lekkie, proste w montażu i łatwe w transporcie. Nadają się do stałego całorocznego zamieszkiwania lub użytkowania sezonowego. Można nimi wypływać na wakacyjne rejsy. Unoszące się na wodzie konstrukcje są mobilne. Nie są na stałe związane z lądem i jednym otoczeniem. Nie muszą współgrać z zasadami polityki przestrzennej, jak to bywa w przypadku zwykłych nieruchomości, podporządkowywanych miejscowym planom zagospodarowania przestrzennego. Projektowanie takich ruchomych obiektów daje architektom duże pole do popisu.
Nic dziwnego, że domami na wodzie często interesują się ludzie zamożni, którzy traktują je jako kolejny designerski gadżet.

„Domek-Mewa”

Przykładem minimalnej przestrzeni niezbędnej do przeżycia na wodzie jest koncepcja architekt Jagny Badowskiej. Projekt „H2O Mew Gull House”, czyli „Domek-Mewa” łączy w sobie harmonię, ergonomię i funkcjonalność.
Może służyć jako barka przetrwania w czasie klęsk żywiołowych lub jako mobilny domek wakacyjny. Unosi się na wodzie dzięki pływakom wypełnionym powietrzem. Jego konstrukcja jest lekka. Wykorzystanie stali nierdzewnej zapewnia trwałość obiektu, ponieważ nie wymaga specjalnej konserwacji.
Dom daje możliwość życia w równowadze z naturą i na zmieniających się poziomach wody.
Cała jednostka mierzy dwanaście metrów kwadratowych.
Małe wnętrze zaprojektowano tak, by zapewniać komfort czteroosobowej rodzinie. Plan jest symetryczny, oparty na kwadracie. Aby zachować równowagę, w dwóch przeciwległych narożnikach umieszczono bloki kuchni i łazienki – w pełni wyposażone w niezbędne instalacje i zbiorniki wody użytkowej. Dwa kolejne narożniki stanowią strefę dzienną z jadalnią, która na noc, po rozłożeniu sofy i rozwieszeniu hamaków nad składanym stołem, przekształca się w sypialnię. Wielką zaletą domku jest to, że jest on niezwykle łatwy w transporcie.
Proces składania konstrukcji inspirowany jest ruchem skrzydeł mew. Dzięki zastosowanym zawiasom dom zmienia się w gotową do transportu bryłę, która mieści całe wyposażenie wraz z namiotowym dachem wewnątrz. Struktura domu opiera się na stalowych profilach. Ściany wykończone są blachą falistą, zaś dach wykonany jest z membrany poliestrowej, stosowanej w alpinistycznych namiotach (o właściwościach wodoodpornych i kumulujących ciepło). Część zewnętrzną domku tworzą drewniane tarasy, które przy zestawianiu jednostek w większe osiedle łączą się w pomost, który prowadzi do wejść mieszkań. „Domek-Mewa” może funkcjonować samodzielnie, ale także poprzez multiplikację może tworzyć dowolnej wielkości kolonie mieszkalne.
Niezaprzeczalnie pływających konstrukcji mieszkalnych powstawać będzie coraz więcej. Dom na wodzie jest niezwykle wdzięcznym tematem, dającym architektom możliwość swobodnego tworzenia małych dzieł sztuki.

[do action=”male-logo-s”/]

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *